Użytkownik "Marek Dyjor" <mdyjor@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:gbbd1o$sdr$1@news.onet.pl...
Vitec wrote:
Użytkownik "Marek Dyjor" <mdyjor@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:gb933t$n18$1@news.onet.pl...
Kudlaty wrote:
On Mon, 22 Sep 2008 14:05:06 +0200, kris
<k1s2z3y4s5z6t7o8f9c@poczta.onet.pl> wrote:
Od 01-01-2009 przy odbiorze budynku niezbedne bedzie swiadectwo
energetyczne. Zastanawiam sie czy dotyczy to tylko budynków których
budowa
rozpocznie sie w 2009 roku czy mo?e wszystkich przedstawianych do
odbioru.
Bo je?li dotyczy wszystkich to wiekszo?a z nas musi szybko
dokonywaa odbioru
aby nie ponosia dodatkowo kosztów ok 100z3 za swiadectwo.
Budynki oddane do uzytkowania po roku 2008 czyli od 01.01.2009 musza
posiadac swiadectwo energetyczne.
Konec kropka.
Nie wiem jak rozwiaza ten problem w urzedach ale z tego co mi
wiadomo stawki za takowe beda drozsze po 01.01.2009.
Gdyz brakuje ludzi z uprawnieniami.
Jedynie co pozostanie to przesunac na nastepny rok oddanie do
uzytkuno chyba ze sie jedzie z kredytu, to trzeba kase wyskrobac
niestety.
z tego co mówił w radiu facet od ustawy to świadectwa bedzie mógł
wystawić każdy kto posiada uprawneinia projektowe, prawdopodobnie
certyfikat powstanei na podstawie obliczeń z jakiegoś programu typu
OZC które to obliczenia i tak sie robi w celu policzenia isntalacji
ogrzewania.
Gwoli ścisłości: wiele wspólnego z instalacją ogrzewania to nie ma,
ponieważ będzie zupełnie inna metodyka tych obliczeń. Odnośnie
Twojego poprzedniego posta: jeżeli Ci to przeszkadza - idź na kurs i
sam zostań świętą krową. Program OZC nie służy do takich obliczeń,
takimi postami wyrażasz nie dość że skrajną ignorancję, to dodatkowo
krytykujesz coś, czego nie rozumiesz.
a ty sie za to zachowujesz jak arogancji nadmuchany bubek.
znasz w ogóle program ozc?
ten program wylicza na podstawie wprowadzonego modelu budynku jego
parametry termiczne.
co do metodologii, to nawet ten facet co jest współtwórcą ustawy wyraził
obawę co do rzetelności tych certyfikatów, bo metody określania własności
energetycznych obiektów sa bardzo umowne.
powtórzę dobrze że nie stworzono kolejne kasty świętych krów,
pasozytującyhc na uczciwych obywatelach. Świadectwa powinny być dokumentem
opcjonalnym.
Kowal zawinił, a Cygana powiesili...
Nie ma sensu się naparzać - nie jest winą żadnego z Was, że ustawodawca
ma w d.. zobowiązania, których się podejmuje i nie informuje rzetelnie
społeczeństwa co i dlaczego właściwie ma być zrobione.
Aktualnie żaden program OZC nie pozwala na zebranie i policzenie
wszystkich danych potrzebnych do wytworzenia certyfikatu. Wynika
to z prostego faktu, że nie wiadomo, jakie to dane mają być - jak
napisał Vitec - nie ma metodologii, a wg tego projektu, który został
udostępniony, to oprócz danych liczonych przez OZC (Purmo, Audytor te
widziałem) jest jeszcze n rzeczy zależnych od typu budynku/lokalu
(wentylacja, wpływy słońca, zużycie CWU, klimatyzacja, oświetlenie, etc).
Kasta świętych krów - hmm... tu się możesz zdziwić, bo aktualnie sytuacja
jest taka, że teoretycznie certyfikaty aktualnie mogą robić wszyscy, którzy
mają uprawnienia okołobudowlane odpowiedniej kategorii. Tych po kursach i po
studiach podyplomowych IMHO 'na rynku' nie będzie przed II kwartałem 2009
(kursy) lub IV kwartałem 2009 (podyplomówki). Mniejsza z tym dlaczego.
Pozostaje grupa 80 tys (tak się szacuje) ludzi, z których może z 3-4% ma
pojęcie o co chodzi w tej całej zabawie. Czyli grupa redukuje się do
kilku tysięcy - mniej więcej tyle ile jest notariuszy. Wnioski wyciągnij
sobie sam - dopóki nie pojawi się 'świeża krew' popyt dosyć znacznie
będzie przewyższał podaż , co odbije się na cenach certyfikatów
(przynajmniej
na początku). Wymagania na certyfikatora są aktualnie przedmiotem
'konsultacji
międzyresortowych' - czytaj uprawiania lobbingu, ale na kurs/podyplomówkę
możesz się zapisać, egzamin zdać i dołączyć do 'kasty'.
Co do dokumentu opcjonalnego, to (nie)stety jak się mówi A (czyli wchodzi
do UE) to trzeba powiedzieć B (stosować jej dyrektywy). Jest dyrektywa Unii
2002/91/EC, która jasno określa, co i jak ma podlegać certyfikacji oraz
co jest z niej wyłączone. Nawet jak polscy politycy będą coś kombinować,
to prędzej czy później dostaną 'strzał' tak jak przy stoczniach.
A bezsporną winą polskich decydentów jest zaniechanie - Polska wynegocjowała
okres przejściowy (3 lata), a IMHO ministerstwo nic w tym czasie nie
zrobiło.
I to nie zależy od tego, kto rządzi czy rządził, bo facet odpowiedzialny za
ten
obszar siedzi na stołku zarówno za kadencji PIS jak i PO.
Co do rzetelności - certyfikat ma określać klasę budynku (literki A-G) oraz
zużycie energii w przeliczeniu na m2 w ciągu roku. To z definicji są mało
miarodajne dane, bo... inaczej się raczej nie da. IMHO istota certyfikatu
miała polegać na tym, żeby był jakiś wspólny punkt odniesienia (tak jak
podawane
zużycie paliwa we współczesnych danych katalogowych samochodów - wiadomo, że
rzeczywiste zużycie zależy od wielu czynników i nie zawsze, jest zgodne z
tym
co jest w danych katalogowych, ale jest jakaś norma, która umożliwia
porównanie,
że Matiz w określonych normą warunkach będzie palił mniej niż w tych samych
warunkach Fiat Croma, czy Renault Kangoo). Identycznie jest zresztą przy AGD
- tam nawet masz ten certyfikat i w większości posługujesz się literką oraz
2-3 parametrami (zużycie prądu, zużycie wody), które też są unormowane i nie
są
robione dla _każdej_ sytuacji, w której lodówka czy zmywarka ma możliwość
się
znaleźć (np wypełniona w 1/5 lodówka, albo zużycie wody w programie mycia
kieliszków).
Dyrektywa określa zgrubnie co powinno być pomierzone i policzone. A jak to
zrobić
już każdy kraj (region) ma sobie sam określić. Tyle, że, jak to u nas w
modzie,
panowie przekombinowali i zamiast zrobić prosty/łatwy dokument i odpowiedni
wokół niego PR (widziałem arkusz przygotowany przez rząd Irlandii i
zapewniam, że
można) to władowali się w synchronizację metodologii z normą, której jeszcze
nie
zdążyli w Polsce wprowadzić... I kosztowałoby to wtedy 100-200 zł (dla domu
jednorodz.) a nie szacowany teraz tysiąc i więcej. A będzie tyle kosztować,
bo
roboty z certyfikatem (w proponowanej przez projekt metodologii formie)
wbrew pozorom
będzie dużo (szczególnie jak budynek nie ma projektu albo inwentaryzacji
powykonawczej)
--
==============================
Janusz Pawlinka