Erion Kuka pisze:
Jeszcze nie ma stricte wolnorynkowej, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi
wskazują, że idziemy w dobrym kierunku.
Prosze nie pisz o rzeczach o ktorych nie masz pojecia.
Co konkretnie Ci sie nie zgadza?
Nie zgadzaja mi sie te znaki, ktore widzisz na ziemi i niebie.. chyba, ze cos brales.
Argumentacja godna Pana Profesora.
Scream ma rację. Żaden socjalistyczny system nakazowo-rozdzielczy
nie zmusza Panów Profesorów do płacenia robolom czterokrotności
własnej pensji.
Potrzebują usługi - płacą za nią cenę rynkową.
Właśnie w usługach wolny, kapitalistyczny rynek rozwinął się najlepiej.
Jeśli coś jest jeszcze chore, to tam, gdzie tego rynku nie ma.
We wspomnianych badaniach naukowych rynek działa słabo albo wcale.
Niektóre badania są wspierane przez przemysł, ale to dotyczy ośrodków
badawczo rozwojowych albo firm farmaceutycznych. Są takie badania,
które muszą być wspierane przez rządy, bo inaczej Panowie Profesorowie
będą się musieli przekwalifikować, żeby przeżyć.
I to nie dotyczy tylko Polski. Np. fizycy również na kapitalistycznym
zachodzie muszą się starać o rządowe albo unijne granty.
To nie prywatne firmy sfinansowały CERN.
Pracownicy służby zdrowia w Polsce również zarabiają mniej niż robole,
nie dlatego, że państwo wyznaczyło wysokie pensje roboli, tylko dlatego,
że państwo wyznaczyło niskie pensje lekarzom. Tu jest ewidentny wyzysk
i szantaż moralny. Równocześnie trzeba zauważyć, że wprowadzenie wolnego
rynku do służby zdrowia będzie (byłoby ?) niezwykle trudne.
Nie wiem, czy gdzieś w Polsce są miejsca, gdzie dostaje się kasę tylko
za tytuł naukowy. Może na uczelniach. Uczelnie nie są teraz zbyt
wymagające, bo nie mają wysokich pensji do zaoferowania, to i ludzie
się tam nie garną.
...poprostu tak dziala mozg....
A tak działa wolny rynek :-)
Jeżeli m^2 mieszkania w Wawie kosztuje 12 tysięcy to znaczy, że znajdują
się chętni gotowi płacić te pieniądze. Gdyby się nie znajdowali, metr
kosztowałby odpowiednio taniej. Opisz może swoje wątpliwości, bo ja
rzeczywiście nie widzę tu nic chorego.
To sie nazywa syndrom owczego pedu... Kiedys byl taki motyw z tulipanami. Poszperaj w sieci bo to ciekawe.
Tak też działa wolny rynek.
Ale skoro już o tulipanach...
W Polsce był deficyt mieszkań. Na szczęście jest coraz mniejszy.
Nie chodzi tylko o bezdomnych. Chodzi o te młode rodziny mieszkające
z teściami albo rodziny z dwójką dzieci mieszkające w jedno..dwupokojowej klitce. Chodzi o migrację do miast w poszukiwaniu
pracy (lepszej albo w ogóle) - czyli mieszkania są, ale nie tam gdzie
trzeba.
To oznacza realny i stały popyt, a nie chwilową modę, tak jak to było
z cebulkami.
1. Wiedza procentuje i warto w nia inwestowac (poczynawszy od lepszej placy, inne kregi ludzi wsrod ktorych sie obracasz, kontakty, horyzonty, wyzsza wydolnosc mozgu i pare innych rzeczy.
Co Ty ciągle z tym mózgiem ? Ale mniejsza.
Były kiedyś mroczne czasy, kiedy to nie wiedza, ale urodzenie było
najcenniejsze.
Później był okres, kiedy rzeczywiście wiedza się bardzo liczyła.
Profesor to był ktoś. Nauczyciel miał niezwykły autorytet
(inna sprawa, że policjant też).
Ale skąd wiadomo, co będzie najcenniejsze w przyszłości ?
Jednak solidna wiedza, a również (niech będzie) zdolność jej
łatwego przyswajania, prawdopodobnie jeszcze długo będzie się opłacać
na dłuższą metę. Chodzi o to, że teraz budowlańcy zarabiają dużo,
ale kiedyś trend się zmieni. Bo tak zadziała wolny rynek.
I niektóre branże wymagające studiów znowu będą lepiej płatne.
Ale to, że teraz rynek preferuje budowlańców nie oznacza,
że coś jest z tym rynkiem nie tak, albo że w Polsce jest do d...
2. Roznice w Polsce w placach ludzi z wyzszym wyksztalceniem i tych po podstawowce pracujacych na budowach sa nadmuchane.
Przez jakieś politbiuro ?
Przez żydowsko-faszystowsko-komunistyczną międzynarodową,
spiskującą przeciwko Polsce finansjerę ?
A może to tylko wolny rynek ?
Dolicz do tego jeszcze dziesiątki tysięcy bezrobotnych absolwentów, którzy
co roku opuszczają mury uczelni. Oni niby też mają wyższe wykształcenie, a
idą pracować do Biedronki, McD, na budowę. To nie kwestia ich aspiracji,
tylko tego o czym pisałem w odpowiedzi na post 'sov.'.
Polska to chory kraj ;)
Tak, ale nie tutaj szukaj choroby. To się musi samo uregulować
i z czasem się ureguluje. Nie dlatego, że ktoś przyjdzie i poprawi
stosunek płac.
Dlatego, że się branża nasyci. Liczba budowlańców wzrośnie, bo teraz
się opłaca i pozostanie wysoka na skutek bezwładności (nie zmienia
się zawodu ot tak), a popyt na usługi budowlane z czasem zmaleje.
Również wybór kierunku studiów będzie mądrzejszy, kiedy młodzi
zobaczą tych bezrobotnych absolwentów. No i wojsko już nie będzie
siłą napędzającą ludzi do byle jakich studiów.
3. Czlowiek po podstawowce pracujacy na budowie nie zmieni swojego zawodu.
Po podstawówce - pewnie nie.
Po zawodowce tez male sznase.
Po co, skoro ma fach w ręku ?
Aaa, Tobie znowu chodzi o ten mózg ?
Nie ceń tak nisko ludzi.
4. Czlowiek po studiach jest w stanie w dosc szybkim czasie nabyc umiejetnosci potrzebne aby byc dobrym budowlancem lub wykonywac kazdy inny zawod ponizej swoich kwalfikacji.
Profesor literaturoznawca może zostać aptekarzem, dentystą albo treserem
dzikich zwierząt w cyrku, bo to zawody "poniżej jego kwalifikacji".
To nie jest liniowa zależność !
Branża to branża.
Budowlanka na poziomie wykonawstwa domków jednorodzinnych
i remontów łazienek jest łatwa do opanowania nie dlatego
że jest dla tempych roboli bez studiów,
tylko dlatego że tam nie ma wielkiej filozofii.
Ale jakaś smykałka też jest potrzebna, bo zarówno wśród ludzi
wykształconych jak i prostych ludzi z zapadłej wsi zdarzają się
tacy z dwoma lewymi rękami. I nic im nie pomoże.
Nie jest to żadną regułą. To raczej kwestia indywidualnych predyspozycji.
Zgodze sie jednakze jego szanse drastycznie rosna.
Co bys nie musial innych wnioskow wyciagac. Znam ludzi po szkole sredniej czy zawodowce, ktorzy sa niezlymi fachowcami w tym co robia i niezle zarabiaja pracujac na swoj rachunek. Znam rowniez ludzi po studiach, ktorzy bez zadnego wczesniejszego kontaktu z budowa w ciagu 2-3 lat postawili od podstaw niezle prosperujace firmy budowlane gdzie zatrudniaja tych dobrych fachowcow po zawodokach. Widzisz roznice bo ja tak.
Ale różnicę w czym? Bo ja z kolei znam ludzi po zawodówce czy technikum,
którzy mają świetnie prosperujące firmy i zatrudniają takich właśnie jak Ty ludzi po studiach...
Brawo, Scream.
Ale nie licz na to, że Erion zna tych samych ludzi.
To nie są jego kumple ze studiów, tylko ten "motłoch",
który tak niesprawiedliwie zarabia za dużo.
Maciek